Rozczarowania 2021 roku

Były gry dobre i są gry przeciętne, mimo że miały być zajebiste. Niestety i tak się zdarza. Dziś mamy dla was listę gier, które nas najbardziej rozczarowały w minionym 2021 roku.

Aktualizacja 30.01.2022 · Kamil Traks

Były gry dobre i są gry przeciętne, mimo że miały być zajebiste. Niestety i tak się zdarza. Dziś mamy dla was listę gier, które nas najbardziej rozczarowały w minionym 2021 roku. Graliśmy w nie wielokrotnie, bo mieliśmy nadzieję, że tak naprawdę są bardzo dobre, jednak ostatecznie przekonywaliśmy się, że jest zupełnie inaczej. Oto lista dziesięciu największych planszowych rozczarowań 2021 roku.

1

Mitropia

— bez zmian
Andrzej Jarzyna, Kerrie Saephanh, Steven Willmott, Piotr „Żucho” Żuchowski · Moria Games · BGG

Wojtek: Dobra gra logiczna zawsze ma miejsce pod moim dachem, stąd Mitropia szybko wpadła na radar, bo wyglądała na produkt dokładnie w moim typie. Cóż, niestety rozminęliśmy się z nią oczekiwaniami, bowiem zamiast ciekawego i prostego area control dostałem udziwnione GO, które okazało się dość mało seksi, szybko nudząc mnie i wszystkich, którą tę grę pokazałem. Te kilka dołożonych rozwiązań, które w zamyśle miały uzupełnić prostotę zasad dalekowschodniej wersji pierwotnej, nie dodały niczego interesującego. Aby rzucić się designersko na grę, która ma cztery tysiące lat, trzeba niebywałej odwagi, tutaj skończyło się to przygnębiająco porażką pod hasłem znudzenie i zniechęcenie.

2

X-MEN: Bunt Mutantów

— bez zmian
Richard Launius, Brandon Perdue · Rebel · BGG

X-men: Bunt mutantów, to gra, po której nie spodziewałem się innowacji. Liczyłem na solidną reimplementację Znaku Starszych Bogów w komiksowym uniwersum, najlepiej wzbogaconą o kilka nowych rozwiązań, które pozwoliłyby lepiej dopasować mechanikę do tematu. I choć rzeczywiście niektóre nowinki sprawiają dobre wrażenie, przez zmiany w podstawowych mechanikach X-meni wypadają znacznie gorzej niż ich arkhamowy pierwowzór – a i ten, ustalmy, nigdy nie był największym hitem z katalogu FFG.

3

Wenecja

— bez zmian
Andrei Novac, Dávid Turczi · Fishbone Games · BGG

Wojtek: Czy Wenecja jest złą grą? Nie, nie mogę tego powiedzieć. Ma tyleż dobrych pomysłów, co kiepskich, duże kłopoty z ergonomią. Ale ja poczułem ogromne rozczarowanie, bo spodziewałem się po prostu fajnego tytułu, a może nawet wybitnego tytułu, tymczasem dostałem trudno zjadliwego klopsa, który bardziej męczył, niż bawił i szybko spadł z naszego stołu. A szkoda, bo wciąż mechanika pick’n’delivery ma ogromne możliwości, nie do końca chyba wykorzystane.

4

Rocketmen

— bez zmian
Martin Wallace · Phalanx · BGG

O panu Wallace’ie można powiedzieć jedno – jest to marka sama w sobie. Stworzył jedną z moich ulubionych gier euro, Brassa. Nic więc dziwnego, że Rocketmen przykuł moją uwagę. Ba, nawet lepiej. Specjalnie na niego dorabiałem, żeby być w stanie wesprzeć kampanię na Kickstarterze. Niestety, wielka wiara przyniosła ogromne rozczarowanie. Rocketmen to poprawny średniak z niskiej półki. Nijaka mechanika gry oparta na wyścigu sprawia, że jeśli ktoś prześpi moment lub ktoś inny kupi lepsze karty z rynku, to pozostali gracze nie będą mieli jak grać. W dodatku wystrzeliwanie w kosmos satelitów, rakiet etc. oparte jest na losowym ciągnięciu kart, co ani nie przynosi żadnego dreszczyku emocji, ani nie sprawia jakiejkolwiek frajdy. Nie tego można było się spodziewać po twórcy Brassa i mam nadzieję, że jak najszybciej pozbędę się tej gry z mojej kolekcji.

5

Diuna: Sekrety Rodu

— bez zmian
Ignacy Trzewiczek, Jakub Poczęty, Przemysław Rymer, Weronika Spyra · Portal Games · BGG

Diuna: Sekrety Rodu to miała być kolejna – świetna gra z serii gier opartych na Detektywie. I choć najbardziej lubię podstawkę Kryminalnej gry planszowej, to mimo że dodatki i Wiedeński Łącznik nie były produktami idealnymi, to miałem nadzieję, że Diuna będzie przynajmniej tak dobra, jak one. Niestety tak nie było. Tytuł jest wyraźnie skierowany do nabywcy casualowego, czego się chyba nikt nie spodziewał. Dostajemy dość fajną historię, na której przebieg, a nawet niepowodzenie nie mamy wpływu – czytamy i tyle. Nawet nie można tego spieprzyć. Bardzo lubię Diunę F. Herberta i tylko dlatego, chociaż trochę mi się ta gra podobała.

6

Ostium

— bez zmian
Marek Buczyński, Wojciech Szewczuk · Lacerta · BGG

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Ostium, był to pokaz na jednym z konwentów, gdzie o grze opowiadał sam autor gry. Nie będę ukrywać – po tej rozgrywce stwierdziłem, że może być to pogromca Magika. Podobna idea walki z przeciwnikiem, wykorzystywanie łańcuchów, do wzmacniania przyzwanych stworów, a na dodatek brak tasowania talii. Tym zostałem kupiony, ale jak wyszło? Kiepska instrukcja, nijakie pojedynki, nudne umiejętności. Po prostu totalny zwrot o 180 stopni w porównaniu do pierwszej rozgrywki. Jest to jedna z nielicznych gier w mojej kolekcji, w którą zagram, bo zagram, ale jak ktoś zaproponuje co innego, to bardzo chętnie za rozgrywkę w Ostium podziękuję.

7

Waste Knights ed. 2

— bez zmian
Marek Mydel, Paweł Szewc · Galakta · BGG

To jest świetny przykład, dlaczego nie warto wycinać zbyt wiele z szerszego projektu gry. Waste Knights obiecuje klimatyczne połączenie paragrafówki z sandboxem, które powinno mieć spory zapas regrywalności. Niestety wersja retail nie dowozi. Napisałem w mojej recenzji „za mało planszówki w planszówce i za mało paragrafówki w paragrafówce” i tę opinię podtrzymuję. Dopiero teraz zapowiedziano dodatek rozszerzający grę. Podstawka grana w tym samym składzie starcza na dwie gry na scenariusz, a niektóre odnogi odkryjemy dzięki bardzo dziwnym wyborom, na które zdecydują się gracze chcący za wszelką cenę odkryć wszystkie warianty. Pilnujcie recenzji dodatku, bo może on sporo zmienić. Póki co – za krótko, za mało.

8

Tawantinsuyu: Imperium Inków

— bez zmian
Dávid Turczi · Portal Games · BGG

Kolejna gra o prekolumbijskiej cywilizacji, które stały się marką samą w sobie. Może nastąpiło już zmęczenie materiału? W trakcie partii widzę kunszt projektanta, zazębiające się mechaniki, sprytne rozwiązania, ale nie czerpię z tego przyjemności. Wszystkiego jest przesadnie za dużo. Plansza zbyt pstrokata, wypełniona enigmatyczną ikonografią. Mnóstwo mikrozasad, przez co karta pomocy gracza to arkusz A5 zapisany drobnym drukiem. Gra zdecydowanie dla zaawansowanych graczy, których cechuje cierpliwość. Jeśli poświęcicie jej wystarczającą ilość czasu, jest szansa, że wam to wynagrodzi. Gra dla wytrwałych.

9

Wojna Szeptów

— bez zmian
Jeremy Stoltzfus · Galakta · BGG

Wojna Szeptów jest niestety popsuta – system losowania lojalności może tak bardzo wpłynąć na rozgrywkę, że spowoduje, że gra będzie nudna i nijaka. Nam to się przydarzyło kilka razy (chyba z 5 rozgrywek, gdzie mieliśmy bardzo podobne losowania) i tylko bawiliśmy się w przesuwanie kosteczek – a każdemu to pasowało – nikt nie protestował. Praktycznie graliśmy w kooperację i zależało nam tylko na tym, by końcowe rozliczenie minimalnie jednak było na naszą korzyść. Oczywiście, gra działa, jak losowanie jest zróżnicowane, szkoda, że można się o tym nie przekonać.

10

Mezo

— bez zmian
John Clowdus · Portal Games · BGG

Mezo chyba za bardzo rozpaliło oczekiwania graczy. Zdjęcia świetnych, pokaźnych figurek sprawiły, że niejednemu zaświeciły się oczy. Promowane jako innowacyjna gra area control i dudes on map zainspirowana mitologią Majów. I w zasadzie dowieziono taki właśnie produkt. Innowacja miała polegać na nieuchronności starć pomiędzy graczami. I faktycznie z rundy na rundę porównywaliśmy siłę swoich armii. No właśnie – porównywaliśmy. Nie było spektakularnych starć. Choć niektóre zagrania robiły wrażenie, to zabrakło jednak jakiejś iskry. Gra ogólnie nie jest wcale taka najgorsza, choć wygląda trochę blado przy topowych konkurentach. Dużą zaletą jest natomiast całkiem sprawna rozgrywka na dwóch graczy, co jest akurat rzadkie w grach tego typu. Mam wrażenie, że w fazie projektowania należało bardziej dopieścić mechanizmy. Obecnie jest trochę topornie.

Komentarze (0)

Co o tym sądzisz?

Komentarze pojawiają się po zatwierdzeniu przez redakcję.

Wolisz pogadać na żywo? Dyskusja trwa na naszym Discordzie →