Recenzja: Robinson Crusoe: Opowieści Niesamowite

Robinson Crusoe: Opowieści Niesamowite

Autor gry: Joanna Kijanka, Ignacy Trzewiczek · wyd. Portal Games

RecenzujeKamil Traks··4 min czytaniaOcena 6/6· Celujący

Jeżeli śledzicie mojego blogaska, to dobrze wiecie, że Robinson Crusoe autorstwa Ignacego Trzewiczka jest jedną z moich ulubionych gier. To dzięki temu tytułowi wsiąkłem w świat gier planszowych w pełni. Jest to gra wybitna, która dzięki swojej modularowości pozwala twórcom rozwijać produkt praktycznie bez ograniczeń. Co robią – poprzez tworzenie minidodatków, ale również pełnoprawnych rozszerzeń.

Jednym z większych dodatków była kampania HMS Beagle, która w moim była (jak na możliwości Robinsona) dość przeciętna. Tzn. była dobra, ale strasznie nierówna. Mimo tego, że nie był to dodatek tak dobry, jak się spodziewałem, gdy tylko zapowiedziano kolejny – Opowieści Niesamowite – cieszyłem się jak dziecko. Szczególnie dlatego, że dodatek w pierwszej wersji miał opierać się na mitologii Cthulhu. Ostatecznie proza Loverafta została wyjęta z treści, ale klimat grozy pozostał – co mnie bardzo ucieszyło.

Robinson Crusoe: Opowieści Niesamowite

Osobą odpowiedzialną (w większości, jeżeli nie w całości) za dodatek jest Joanna Kijanka. Asia stworzyła już kilka dodatków do Przygód na Przeklętej Wyspie, ale również uczestniczyła w produkcji kilku tytułów oraz dodatków z portfolio Portal Games. Coś mi się wydaje, że rośnie nam kolejny świetny twórca (bo developer już wyrósł).

Opowieści Niesamowite są złożone z dwóch głównych części – Kampanii „Zaginione Miasto Z” oraz Trybu Horroru, którego można używać w klasycznych pojedynczych scenariuszach.

Robinson Crusoe: Opowieści Niesamowite

Kampania jest złożona z 5 równych jakościowo (bardzo dobrych) scenariuszy opowiadających przygody ekspedycji ratunkowej, która wyruszyła na poszukiwania zaginionej załogi płk. Fawcetta. Oficer ten uważał, że w lasach Amazonii znajduje się zaginione miasto, które określił mianem „Z”. Postanowił je odnaleźć, jednak bezskutecznie. Jego ekspedycja nie wróciła — załogi (ani ich ciał) nigdy nie odnaleziono. Tak było naprawę, jednak gra planszowa ma szansę opowiedzieć lekko zmodyfikowaną historię ze szczyptą horroru.

Robinson Crusoe: Opowieści Niesamowite

Podczas kampanii będziemy korzystać z dziennika skryptów, który będzie fabularyzował rozgrywkę. Działa to bardzo dobrze i zgrabnie. Zazwyczaj nowy paragraf przeczytamy w momencie odkrycia kafelka z totemem, po jego eksploracji (lub wykonaniu na nim innej akcji) lub po zakończenia scenariusza. Przy każdym skrypcie jest trochę tekstu (dobrze napisanego) , co pomaga jeszcze bardziej wkręcić się w śmierć na przeklętej… tzn. przygodę na przeklętej wyspie. Swoją drogą miałem kiedyś pomysł na takie paragrafowe zagranie w pojedynczym scenariuszu autorskim, ale zabrakło mi weny, by go skończyć.

Robinson Crusoe: Opowieści Niesamowite

By nie było za trudno śmierć pojedynczej postaci, nie oznacza porażki (no, chyba że już nie ma kim grać). Ekspedycja składa się z 10 członków — graczy oraz ich pomocników. Gdy bohater, w którego wciela się gracz – zginie – pobiera on jednego z pomocników — będzie grał właśnie nim. Jak pewnie się domyślacie, trup ściele się gęsto. Postaci, jeżeli nie trafiają do dołu z ziemią, to wariują. Jeżeli tak się stanie to wtasowuje on swoje karty szaleństwa do trzech talii przygód. Gdy trafimy na jedną z nich, to dowiemy się, co kryła psychika naszego dobrego kumpla. A są to bardzo ciekawe rzeczy.

Kolejnym urozmaiceniem są karty kultystów, które od czasu do czasu będziemy wrzucać do talii Bestii lub Polowania, by zamiast źródła jedzenia/futra wpadł na nas jakiś popieprzony pomalowany na biało tubylec. Żeby go pokonać, będziemy potrzebowali magicznej broni.

Robinson Crusoe: Opowieści Niesamowite

Sama kampania wybitnie trudna nie jest. Musi taka być, by móc czerpać przyjemność z grania ciągiem – scenariusz po scenariuszu, ale nie bójcie się, niektóre będą stanowiły wyzwanie.

Drugim Trybem, który dochodzi w tym rozszerzeniu, jest Tryb Horroru. Możemy z nim zagrać w dowolny scenariusz – czy to z podstawki, tego rozszerzenia (dostajemy dwa), czy dowolnego małego dodatku. Dostajemy grubaśną talię Wydarzeń oraz większość elementów, których używamy w kampanii (poza oczywiście dziennikiem). Jeżeli mocno ograliście się podstawową talią Wydarzeń, to jest to tryb specjalnie dla was. Zasady są trochę bardziej skomplikowane, niż w normalnej rozgrywce, ale nie bójcie się, nie są przekombinowane. Oczywiście nie ma opcji, że treści wzbudzą w nas strach, chyba że przed możliwą śmiercią naszej postaci. To dalej jest gra przygodowa, tyle że z treściami nadprzyrodzonymi.

Robinson Crusoe: Opowieści Niesamowite

Dodatkowych elementów jest naprawdę dużo (i są one wykonane genialne – gra jest przepiękna), a wszystkiego przecież jeszcze nie wymieniłem… jeżeli pod takim względem spojrzymy na cenę – nie zastanawiałbym się dwa razy. Kupowałbym.

Na szczęście jakość wykonania, idzie w parze z jakością treści i scenariuszy. Jak dla mnie, jest to zakup konieczny, zaraz po lub nawet wraz z pudełkiem podstawowym – szczególnie, gdy jesteśmy fanami grozy. Twórcy odwalili kawał dobrej roboty i w moim odczuciu wycięcie (lub niewrzucenie) elementów związanych z mitami Cthulhu wcale temu rozszerzeniu nie zaszkodziło.

Robinson Crusoe: Opowieści Niesamowite

Więcej na: boardgamegeek.com | Portal Games

Kamil Traks

Werdykt

Robinson Crusoe: Opowieści Niesamowite

Ocenia: Kamil Traks
6/6

Gra wybitna — oryginalna i wyznaczająca trendy. Świetne mechaniki, wysoka regrywalność i ogromna satysfakcja z każdej partii.

Celujący

Stempel zajebistości Angry BoardGamer

+ Plusy

  • Dwa nowe tryby: Horror i Kampania w klimacie grozy
  • Łatwy setup
  • Zróżnicowane scenariusze w trybie kampanii
  • Nowe mechanizmy (poczytalność) i pełno nowych elementów

− Minusy

  • Brak

Dziękujemy wydawnictwu Dziękujemy wydawnictwu Portal Games za przesłanie egzemplarza dodatku do recenzji. za przekazanie gry do recenzji.

Tekst Ci się przydał? Postaw redakcji kawębuycoffee.to

Komentarze (0)

Co o tym sądzisz?

Komentarze pojawiają się po zatwierdzeniu przez redakcję.

Wolisz pogadać na żywo? Dyskusja trwa na naszym Discordzie →