Najlepsze gry 2025 roku

Styczeń, czas podsumowań i topek. Tym właśnie witamy was w 2026 roku — listą najlepszych gier ubiegłego, 2025 roku. Czy był dobry? Na początku obawiałem się, że nie bardzo, ale z każdym kolejnym miesiącem to wrażenie opadało.

Aktualizacja 15.01.2026 · Kamil Traks

Styczeń, czas podsumowań i topek. Tym właśnie witamy was w 2026 roku — listą najlepszych gier ubiegłego, 2025 roku. Czy był dobry? Na początku obawiałem się, że nie bardzo, ale z każdym kolejnym miesiącem to wrażenie opadało. Nie mieliśmy wielkiego problemu, by wybrać 10 najlepszych gier, jednak czy udałoby się zrobić listę najlepszych 20 tytułów 2025? Tu wątpię. Życzymy udanej lektury i dajcie znać, jak takie listy wyglądają u was.

Najlepsze gry planszowe 2025 roku według redakcji Angry Boardgamera:

1

Arcs

— bez zmian
Cole Wehrle Wydawnictwo: Portal Games · Portal Games · BGG

I jak tu w jednym akapicie zmieścić dlaczego akurat Arcsy są najlepszą grą roku 2025? Powiem tak: wyróżniają się na tle pozostałych innowacyjnym wykorzystaniem mechaniki „lew”, obecnością kilku jednoczesnych płaszczyzn konfliktu (aktywnych często już od pierwszej tury), elastycznym systemem punktacji, wyjątkowymi ilustracjami, soczystym klimatem i niesamowicie wysoką „wagą” akcji (każdy ruch ma znaczenie). A jak do tego dołożymy opcjonalną asymetryczność z systemem draftu liderów i wiedzy (specjalnych cech), to możliwości zdają się być nieskończone. No i jeszcze jest dodatek, który zamienia tę szybką, brutalną grę turniejową w dziesięciogodzinną epopeję kosmiczną, która bije na głowę nawet takich gigantów rynku jak Twilight Imperium. Dla nas to najlepsza gra tego roku, a dla mnie najlepsza po prostu. Recenzja trx’a tu.

2

Korona Starego Króla

— bez zmian
Pablo Clark  Wydawnictwo: Galakta · Galakta · BGG

Karty, karty i jeszcze raz karty. W Koronie Starego Króla to sedno gry trzon, który działa wyśmienicie. Możemy je zagrywać na wiele różnych sposobów, próbujemy zwiększać swoje możliwości, budować talię, wygrywać w konfliktach — w większości przypadków próbujemy strategicznie zmylić przeciwników. Tytuł niepodobny do niczego. Świetnie napisana instrukcja i piękne wykonanie. Czego chcieć więcej? Recenzja jest już na wykończeniu, ale pewnie domyślacie się oceny.

3

La Famiglia: Wielka Wojna Mafii

— bez zmian
Maximilian Maria Thiel · Galakta · BGG

Dwóch na dwóch i mocno kontrowersyjny temat. Czy ten tytuł mógł się udać? Mógł i się udał. Proste zagrywanie akcji, dużo przepychania na planszy, sojusze które działają. Nie ma co prawda zdrad, ale jest szorstka przyjaźń. Warto wspomnieć o bardzo ciekawym systemie walki z blefem na pierwszym planie. Oprawa graficzna dość oryginalna i pstrokata — kwestia gustu, ale mi bardzo do Sycylii pasuje. Zapraszam do zapoznania się szerzej dzięki recenzji.

4

Galactic Cruise

— bez zmian
T.K. King, Dennis Northcott, Koltin Thompson · Portal Games · BGG

Wrodzona mi niecierpliwość odbija się na planszówkowym hobby w ten sposób, że partie dłuższe niż dwugodzinne wzbudzają u mnie niechęć do wszystkiego wokół, a najbardziej do samego tytułu. Galactic Cruise jest jedną z niewielu gier, które jestem w stanie wysiedzieć w stanie pełnej koncentracji, mimo że w dużych składach trwają znacznie dłużej. To nie jest tytuł genialny, raczej bardzo, ale to bardzo solidny produkt, zawierający sporo mechanik, emocji, nawet jakiejś tam interakcji i, co najważniejsze, bardzo intensywny, przez co czas płynie wolniej, a my zostajemy wchłonięci przez korporacyjny świat, którego głównym zadaniem jest dostarczenie ludziom rozrywki poprzez wysłanie ich w kosmos. Brzmi to tylko pozornie niedorzecznie, Galactic Cruise jest najcięższym wyścigowym euro, z jakim się mierzyłem i bezwzględnie jednym z najlepszych tytułów tego roku. Oto moja recenzja.

5

Speakeasy

— bez zmian
Vital Lacerda · Portal Games · BGG

Jeden z przystępniejszych Lacerd, chociaż oczywiście wciąż ciężki — mimo prostego trzonu — worker placementu. Zarabiamy hajs, by otwierać kolejne knajpy, te stawiamy, by sprzedawać alkohol – ulepszamy je, by więcej zarabiać i kontrolować dzielnice. Dużo opcji na zdobywanie punktów — kasy: wcale nie trzeba produkować alkoholu, by go sprzedawać i wygrać. Potężny sandbox. Jak zwykle mamy świetną jakość wykonania, piękne ilustracje O’Toole’a. Plansza jednak może wydawać się na pierwszy rzut oka mocno nieczytelna… wadą jest jednak bardzo wysoka cena. Recenzja się pisze, ale powinna pojawić się niebawem, a ta topka lekko zdradza, jaką gra będzie miała ocenę.

6

Civolution

— bez zmian
Stefan Feld · Rebel · BGG

Trzeba chyba wprost powiedzieć, że autor kultowych Zamków Burgundii, wszedł na zupełnie nowy poziom projektowania gier. Nie bez przyczyny wspominam też jego najbardziej znany tytuł, bo jest pewne mechaniczne, kościane nawiązanie, ale wyniesione na level master. Civolution to połączenie dice placementu z grą cywilizacyjną, co pozornie wydawałoby się z góry skazane na porażkę, ale działa i to wyśmienicie. Oczywiście trzeba przygotować się na zderzenie z losowością kości, ale to ten typ gry, który niejako wymusza dostosowaniem taktyki pod ich wynik, są też sposoby ich manipulowania. To naprawdę duża gra i daleko jej do przystępności poprzednich gier tego autora. Trzeba się nastawić, że wycieczka będzie ciężka i pod górkę. Czas pokaż, czy będzie to opus magnum Felda.

7

SETI: Poszukiwania pozaziemskich cywilizacji

— bez zmian
Tomas Holek · Rebel · BGG

SETI to jedna z jaśniejszych eurowych pozycji minionego roku. To w gruncie rzeczy wciągająca zabawa kartami z całkiem ciekawą otoczką S-F. Co prawda mamy planszę, na której sporo się dzieje z bardzo zmyślnym ruchomym projektem układu słonecznego, ale sercem gry są karty i akcje, które za ich pomocą rozpatrujemy. Atutem gry z pewnością jest jej regrywalność, jako że siadając do rozgrywki nie wiemy, z jakimi frakcjami obcych przyjdzie nam nawiązać kontakt. Losujemy dwie z pięciu dostępnych i w pierwszej fazie gry są one niejawne dla graczy. Odsłonięcie ich plansz zdefiniuje dalszą część gry. Rozgrywka jest bardzo satysfakcjonująca. Polscy gracze czekają na premierę dodatku w najbliższym czasie, to również potwierdza komercyjny sukces tytułu. Recenzja

8

Mass Effect: Priorytet Hagalaz

— bez zmian
Eric M. Lang, Calvin Wong Tze Loon · Portal Games · BGG

W epoce dziesięciokilogramowych crawlerów z kilkoma instrukcjami obsługi, dwoma wstępami i czterema almanachami, pod które trzeba planować niemal weekendy, Mass Effect wlatuje na pełnej podświetlnej i pokazuje, że można zrobić ciekawą grę, w której zrobimy sporo w jeden wieczór w tygodniu, nie rezygnując z jakiejś rozkminy nad strategią działań. Jestem tyle zadowolony z tej implementacji, co nieco rozżalony, że gra, która praktycznie prosi się o dodatki, na start zapowiada się na pojedynczy tytuł. Nadal wtedy warto jest mieć go na półce, bo nieironicznie można sobie na dobitkę zrobić jedną misję po/podczas/przed graniem w główne danie, albo przeżyć przygodę z lubianego uniwersum w całości. Nie licząc bowiem bonusowych misji będziemy w stanie zrobić minikampanię w jeden wieczór. Dla mnie to zaleta; nadal liczę na ukazanie się dodatków. Oto moja recenzja.

9

Kelp: Macki kontra Szczęki

— bez zmian
Carl Robinson · Galakta · BGG

Jest wiele gier, które próbują robić wszystko – w jednym pudełko zarówno tryb kampanijny, jak i pojedynczy, zagrasz w piątkę, ale też solo itp. itd. Zawsze jednak coś się na tym traci. Kelp: Macki kontra Szczęki zostało zaprojektowane z innym podejściem: to jest po prostu asymetryczny pojedynek. I zrobiony jest przez to świetnie – pięknie prezentuje się na stole, rozgrywka jest dynamiczna, a asymetria wręcz smakowita. Niektórzy narzekają na losowość, zwłaszcza po stronie rekina, dla mnie to jednak cecha, a nie wada i wpasowuje się w klimat oraz pozostałe mechanizmy. Zapraszam również do lektury mojej recenzji.

10

Zamek Kombo

— bez zmian
Grégory Grard, Mathieu Roussel · Lucky Duck Games · BGG

Zestawienia roczne i wszech czasów promują gry duże, złożone i popularne. Wszak recenzent musi przedstawić się światu jako znawca i koneser, który wie, a grubą instrukcję ogarnie. A ja wam powiem, że w 2025 r. malutka i prościutka gierka, którą jest Zamek Kombo niebywale często gościła na moim stole. Co więcej, prowadząc nią ewangelizację, spotkałem się zawsze z przychylnym przyjęciem, i właściwie w swojej kategorii jest to produkt przefajny. Zasady są proste jak gwóźdź, kombinowania co niemiara, zaś partyjka trwa maksymalnie pół godziny, dając również poczucie nagrania się. Bardzo fajny tytuł, zwłaszcza rodzinnie i dla początkujących, a i doświadczeni poczują się dopieszczeni. W mojej recenzji znajdziecie więcej pochwał.

Komentarze (0)

Co o tym sądzisz?

Komentarze pojawiają się po zatwierdzeniu przez redakcję.

Wolisz pogadać na żywo? Dyskusja trwa na naszym Discordzie →