Recenzja: Cthulhu: Death May Die – Kampania 2

Cthulhu: Death May Die – Kampania 2

Autor gry: Jakub Caban, Bartosz Idzikowski · wyd. Portal Games

RecenzujeKamil Traks··3 min czytaniaOcena 4/6· Dobry

Mamy różne rodzaje dodatków – są takie, które zmieniają mechanizmy, dodają i/lub wprowadzają nowe elementy. Najcenniejszymi są oczywiście te, które usprawniają rozgrywkę, jednak uważam, że pozostałe, niemal zawsze zwiększają regrywalność. No dobrze, a co w przypadku, gdy dodatek nie ma nawet swojej instrukcji? Nie zmienia niczego, poza nowymi elementami, które nie wprowadzają żadnych nowych zasad różniących się od tych z gry podstawowej? Taka właśnie jest Kampania 2, rozszerzenie do Cthulhu: Death May Die.

Cthulhu: Death May Die – Kampania 2

Cthulhu: Death May Die generuje skrajne emocje. Jak to ameritrash – albo się go pokocha, albo znienawidzi – i to niezależnie od swoich “codziennych” preferencji, bo nawet najwięksi fani gier z klimatem, potrafią się od tej gry odbić. 

Cthulhu: Death May Die – Kampania 2

Ja się zakochałem. O czym już wspomniałem w mojej recenzji, którą znajdziecie tutaj.

CDMD jest grą specyficzną – mamy oczywiście Mity Cthulhu, więc moglibyśmy się spodziewać, że klimat będzie się wylewać z pudełka. Nope. Gra jest klasyczną napieprzanką, bez wielkiej fabuły, historii i głębi. Jesteśmy badaczami, których celem jest przerwanie rytuału – inaczej w zależności od scenariusza – i skopanie tyłka jakiemuś Przedwiecznemu za pomocą tony kostek. Nic bardziej banalnego, prawda? I to właśnie daje największą frajdę, a jednocześnie tego najbardziej się bałem (jako fan Posiadłości Szaleństwa, czy od niedawna Tainted Grail). Człowiek czasami lubi wejść na parkiet, rzucić toną kostek, wystrzelić w mordę Czarnej Kozy z Lasu z jakiejś dubeltówki i zginąć bez żalu pod naporem jej Mrocznych Młodych. Pysznie. W dodatku dostajemy przecież bardzo dobrze wykonane figurki, zarówno Przedwiecznych, potworów, jak i badaczy, czy zwykłych kultystów.

Cthulhu: Death May Die – Kampania 2

Warto jednak zaznaczyć, że gra nie daje nic więcej. Nie dostaniemy wspomnianej już historii, więc nie będziemy jej odkrywać, łączyć wątki, przeżywać przygodę. Nie. Tu wchodzimy, nawalamy się i cześć. Oczywiście, każdy scenariusz jest inny, mamy inny cel, trochę inaczej się rozgrywa, co przy systemie mieszaniu scenariuszy z Przedwiecznym daje bardzo dużą regrywalność. Regrywalność o tyle większą, że nie ma ryzyka, że historia, którą poznamy, a przypomnę, że jej za bardzo nie ma, popsuje nam przyjemność z rozgrywania tego samego scenariusza ponownie. 

Cthulhu: Death May Die – Kampania 2

Kampania 2 tego nie zmienia. Jest to rozszerzenie, które daje więcej tego samego, trochę inaczej podanego. Dostajemy 6 nowych scenariuszy (więc drugie tyle) oraz 10 nowych badaczy (znów podwojenie). Oczywiście do scenariuszy dochodzą potwory, które są do nich przypisane, więc figureczek w pudle jest dość sporo, co fanów plastiku powinno ucieszyć. Niestety ani scenariusze, ani postacie nie różnią się wybitnie od tych z podstawki – mimo tego, wprowadzają trochę świeżości, nowe rytuały, oczywiście nowe minimalne mechanizmy, czy karty mitów i odkryć – jednak nie tyle, by był to dodatek, który zmienia rzeczywistość. Ale on nie ma nim być. Cthulhu: Death May Die, jest grą, która została zaprojektowana od początku do końca i w dodatkach dostajemy rozwiązania, które rozszerzają rozgrywkę, a nie ją modyfikują. Siłą tego tytułu jest prostota i płynność rozgrywki, która jest na najwyższym poziomie. Kampania 2 idealnie się do tego wpisuje – niczego nie komplikuje. Fani powinni być zachwyceni, a sceptyków i tak nie przekona.

Cthulhu: Death May Die – Kampania 2

Oczywiście pojawia się pytanie, czy warto wydawać ponad 200 zł na rozszerzenie, które niewiele zmienia, poza zwiększeniem regrywalności (drugie tyle, co w podstawce, przyp.). Dostajemy dużo świetnie wykonanych figurek (i głównie za to płacimy), ale właśnie trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie – czy to nie dla nich (oraz frajdy i miodności rozgrywki) kupujemy właśnie takie tytuły jak Cthulhu: Death May Die? No właśnie.

I na tym koniec. Serio. Nie mam czego więcej napisać o tym dodatku – w pudle znajdziemy te same rzeczy, co dostaliśmy w podstawce, więc jeżeli już mocno ją ograliście, bardzo wam się podobała, to zakup Kampanii 2 jest kolejnym i w dodatku koniecznym krokiem do podtrzymania przyjemności czerpanej z DMD. Jako fan ameri, serdecznie polecam.

Więcej na: boardgamegeek.com | Portal Games

Kamil Traks

Werdykt

Cthulhu: Death May Die – Kampania 2

Ocenia: Kamil Traks
4/6

Dobra gra, której brakuje elementu wyróżniającego na tle konkurencji.

Dobry

+ Plusy

  • 10 nowych badaczy
  • 6 nowych scenariuszy
  • wszystko na poziomie z podstawki
  • jak zwykle – świetne wykonanie

− Minusy

  • nic nowego

Tekst Ci się przydał? Postaw redakcji kawębuycoffee.to

Komentarze (0)

Co o tym sądzisz?

Komentarze pojawiają się po zatwierdzeniu przez redakcję.

Wolisz pogadać na żywo? Dyskusja trwa na naszym Discordzie →